sobota, 1 czerwca 2013

Część czwarta.

Justin właśnie się rozglądał po całej klasie. Zaczął się zastanawiać jakim to trzeba być debilem, żeby urządzić tak salę dla Licealistów. Na tablicach korkowych widniały pomarańczowe kwiatuszki z papieru. Ściany były koloru żółtego a podłoga czerwona. Na jednej ze ścian narysowany był ogromny kutas. Kiedy Justin go zauważył zaczął się śmiać. Dobrze wiedział, że ta szkoła ma problemy finansowe, pewnie brakuje im nawet na farbę.
Spojrzał na nauczycielkę, która sprawdzała godzinę.
- Złaź z mojego miejsca. – usłyszał zza pleców. Znał ten głos.
- Nie. – odpowiedział nawet się nie odwracając.
- To, że nazwałeś mnie męską dziwką przed lekcją wcale nie robi z ciebie takiego odważnego.
- Może i tak, ale jak widzisz wystarczyło, żebyś zamknął swój ryj i przestał pokazywać zęby pełne spermy. – Oscar odwrócił się do niego twarzą, przyłożył dwa palce do kącików ust, wystawił język po czym zaczął nim kręcić.
Po tym dało się słyszeć śmiech innych uczniów. W tamtej chwili siedział tyłem do nauczycielki, więc zapewne nie widziała co zrobił.
Kiedy śmiech ustał a męska dziwka odeszła na swoje miejsce Justin zapalił papierosa.

Karolina spoglądała raz na przyjaciółkę, raz na nowego chłopaka. Jak widać obie były w szoku. W tej szkole rządził Twardy, nawet nauczyciele się go bali... a tu nagle, przegrał kłótnię.
- Chcę go. – zaśmiała się Karolina.
- Nie kochasz go. Jeśli kochałabyś tego nowego już dawno w twoim telefonie widniał by jego numer. – odpowiedziała Lena obojętnie wzruszając ramionami.
- Chcę go bo jest odważny i przy nim nie bałabym się tego wiesz... Twardego.
- Ciszej tam. – usłyszały głos nauczycielki.

Kiedy Justin wyszedł ze szkoły, od razu zmierzał do swojego nowego domu. Dzisiaj miało przyjechać wyposażenie, musiał się spieszyć. Usłyszał za sobą głos dziewczyny, która była jego fanką. Odwrócił się.
- Jak to zrobiłeś? – zapytała.
- Ale co? – zrobił seksowny uśmiech.
- Jak pokonałeś Twardego?
- Twardego? – zaczął się śmiać. – Ja pierdole... skąd ta ksywka?
- Odpowiesz? – lekko pochyliła głowę w prawą stronę.
- Nie wiem... samo jakoś tak. Jesteś fanką Justina Biebera? – zapytał spoglądając na koszulkę.
- Jestem Belieber. – Justin uśmiechnął się odgarniając włosy. – On wczoraj umarł... – zaczęła płakać.
- Nie płacz. – przytulił ją jednocześnie całując w czoło.

Lena nie mogła w to uwierzyć. Chłopak, który pokonał najgroźniejszego typa w szkole, przytula ją i całuje. I do tego jak widać lubi Justina... przynajmniej nie wyzywa.
Stali tak jakieś 5 minut. Ze szkoły czuć było stołówkowe jedzenie. Lena poczuła głód. Nie jadła dzisiaj śniadania. Wiatr ciągle czochrał jej włosy.
- Pewnie jesteś głodna. – powiedział nadal nie puszczając jej z uścisku. – Zabieram cię na obiad do restauracji. – złapał ją za rękę ciągnąć za sobą.
Dziewczyna była zdezorientowana i jednocześnie szczęśliwa. Po drodze mijała znajomych, którzy życzyli im szczęścia.
Nowy chłopak zabrał ją do najlepszej restauracji w mieście. Mówiła, że jest za drogo, ale wtedy pokazał jej zawartość swojego portfela. Siedzieli jedząc swoje ulubione potrawy kiedy zadzwonił telefon Nowego.

- Jesteśmy pod twoim domem z tymi meblami i resztą. Co z tym zrobić? – zapytał jakiś facet.
- Klucz jest pod tą starą wycieraczką. Otwórzcie drzwi i umeblujcie tak jak jest na schemacie. Dopłacę za to. – rozłączył się.
Justin wrócił do stołu. Lena zaczęła pytać jak ma na imię, ile ma lat, skąd jest, gdzie się urodził... Bieberowi nie odpowiadały te pytania, więc zapłacił rachunek, który przyniósł kelner i zabrał dziewczynę na spacer.
Szli bocznymi uliczkami, Justin nie puszczał jej ręki. Zadzwonił telefon.
- Wszystko jej już umeblowane, Oscar. Zostawiliśmy rachunek na stole w kuchni. Miłego dnia. – rozłączył się.
Lena, dowiedział się, że tak ma na imię, zaczęła się na niego dziwnie patrzeć.
- Co jest księżniczko? – zapytał spoglądając ukosem na dziewczynę.
- Nic. – potrząsnęła głową.
- Idziemy do mnie? Właśnie skończyli mi urządzać dom... – pocałował ją w policzek.
- Pewnie. – uśmiechnęła się.

Kiedy szli do jego domu, Lena napisała do mamy, że jest ze znajomym i wróci późno. Wiedziała, że się w nim zakochuje. Nie chciała tego.
Weszła do domu Oscara robiąc jednocześnie zdumioną, jak i niedowierzającą minę.
Był piękny. W salonie stała ogromna plazma, białe fotele i narożnik. Kuchnia urządzona była nowocześnie. Narożne szafki, mały stół na środku i barek obok jakiegoś egzotycznego kwiatka. W jadali znajdował się jedynie wielki stół z drewna i dużo krzeseł.
Na pierwszym piętrze Oscar miał swój pokój. Urządzony był jak pokój każdego nastolatka. W kącie leżała piłka do kosza, na biurku leżały płyty, zeszyty i książki do szkoły. W drugim kącie stało łóżko. Ściany były czarne a podłoga wyłożona panelami. W garderobie znajdowało się wiele ciemnych (przeważnie czarnych) ubrań. Łazienka wyłożona była czarno – białymi płytkami. W pomieszczeniu znajdowała się duża, nowoczesna wanna.
- Ale masz tu pięknie. – powiedziała Lena wychodząc z pokoju Oscara. – Może chcesz mnie przygarnąć? – zaśmiała się.
- Chętnie. – uśmiechnął się. – Co chciałabyś robić księżniczko?
- Nie wiem... – popatrzyła na niego.

Justin złapał dziewczynę za rękę ciągnąc w stronę wyjścia na taras. Kazał jej zamknąć oczy, tak zrobiła. Sprawdził jej kieszenie, wyciągając telefon, pieniądze, słuchawki i jakieś papierki. Później zdjął jej z ramienia torebkę. Zaprowadził pod basen i kazał tworzyć oczy. Nawet nie zdążyła się zorientować gdzie stoi, nie minęła sekunda a Lena była cała przemoczona.
Bieber wiedział, że kiedy wejdzie do wody jego makijaż się rozpłynie. Dlatego trzymał się z daleka od niej. Dobrze sobie radził z maskowaniem przerażenia. Wiedział, że źle zrobił wpychając ją do tej wody. Wiedział, że teraz będzie chciała się zemścić. Mylił się. Dziewczyna wyszła z wody, podeszła do Justina prosząc o suchy ręcznik. Bieber zaprowadził ją do łazienki, jednocześnie wykonując setki telefonów. Lena nawet nie zdążyła się dobrze wytrzeć a już pod domem Justina stali ludzie z nowymi ubraniami dla niej.

Była godzina 17:49 kiedy dziewczyna wyszła z domu swojego nowego przyjaciela. Oscar proponował, że ją odprowadzi, albo odwiezie – nie chciała. W końcu się poddał i pozwolił jej,  iść samej. Lena była w szoku kiedy chłopak czule pocałował ją w policzek.
- Ciekawe jak to się skończy. – powiedziała sama do siebie mijając kolejne ulice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz