środa, 19 czerwca 2013

Część ósma.

Justin wstał dość późno, dlatego nie zdążył na lekcje. Nawet nie chciał tam iść. Bolała go głowa, ciągle chciało mu się wymiotować. Mieszkał sam, więc zero pomocy od innych ludzi. Nawet nie znał dobrze sąsiadów. Cały dzień spędził przed laptopem, telewizorem albo sedesem.
Kiedy leżał w kuchni na podłodze, sam nie wiedział dlaczego, usłyszał „ten dźwięk”, ktoś zapewne przyszedł go odwiedzić. Dobrze wiedział, że nie zmył makijażu, dlatego wstał i podszedł do drzwi. Spojrzał przez wizjer, Lena.

Twardy rozmyślał nad tym, czy iść na imprezę czy nie iść. Czy uciec z ostatniej lekcji czy nie uciec.
Jego problemy były dość dziecinne w porównaniu do problemów samego Justina Drew Biebera. Chłopak musiał się ukrywać przed całym światem? A ten? A ten zastanawia się czy uciec z lekcji!
- Siema Karolina. Gdzie Lena i Oscar?
- Lena poszła do Oscara dopytać się coś i po rzeczy swoje. – zrobiła obojętną minę po czym wzruszyła ramionami. – Od kiedy cię to w ogóle obchodzi? – skrzyżowała ręce na piersi podnosząc jedną brew do góry.
Twardy nie odpowiedział, minął ją z gniewną miną. Ruszył do domu Oscara.

- Ha, ha, ha. Bardzo śmieszne, naprawdę! Oddawaj to! – krzyczała Lena biegając po całym domu za Oscarem.
- Nie! – uśmiechnął się do niej.
Dobrze się dogadywali. Wybiegli na dwór cali spoceni. Justin odwrócił się do niej przodem stawiając wolne kroki w tył. W pewnym momencie się zachwiał. Chwile później był pod wodą.
„Basen. Ja pierdole, już po mnie. Wszystko mi się zmyło.” – wypłynął tuż przed Leną.

Twardy mijał kolejne ulice. Ręce miał zaciśnięte w pięści. Był strasznie wkurwiony. Kopnął w biało – czerwony znak, tym pogorszył swój humor. Zaczęła go boleć noga.
W oddali widział dom Oscara, zrobił się czerwony na twarzy, był co raz bliżej i bliżej.
- W końcu! – krzyknął podchodząc pod bramkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz