- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Mój boże Justin Bieber! – Lena zaczęła machać rękami.
- Zamknij się! – uspokoił ją Justin wychodząc z basenu. – Chodź bo ktoś mnie zobaczy.
Dziewczyna z zszokowaną miną ruszyła za Bieberem do jego domu. Usiadła w salonie ciągle patrząc na stojącego przed nią; „zmarłego” idola.
Justin nie wiedział jak jej to wytłumaczyć, więc zamknął oczy. Lena powoli wstała, położyła mu ręce na ramionach, nadal miał zamknięte oczy, zbliżyła się do niego ustami. Pocałowała go.
- Przepraszam, musiałam.
Justin otworzył oczy.
- Ktoś stoi za oknem.
Twardy stanął na jakiś ozdobny kamień.
„Kurwa zauważyli mnie!” – pomyślał.
Już od początku wiedział, że z tym chłopakiem jest coś nie tak. Jednak kiedy pierwszego dnia go śledził, sam nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Dlatego nie dziwił się reakcji dziewczyny, która mu się podoba.
Zeskoczył z kamienia, zaczął uciekać. Dobiegł do bramki, zamknięta. Jakim cudem? Może... zablokowana? Tak, zdecydowanie. Próbował przejść, przez ogrodzenie. Za wysokie. Pod ogrodzeniem? Też się nie da. Zobaczył jak drzwi do domu się otwierają, już po nim.
Kiedy Justin włączał wszystkie blokady i alarmy, które chroniły jego dom, Lena wyszła na dwór.
- No chodź. Wszyscy wiemy, że znasz sekret. A i tak stąd nie wyjdziesz. I lepiej się nie opieraj o to ogrodzenie. Justin ma dużo zabezpieczeń. Nie zdziwię się jeśli ta bramka będzie pod prądem.
- Dobra. – odpowiedział Twardy ruszając w kierunku drzwi wejściowych.
Lena zaprowadziła go do salonu mijając po drodze Justina, który włączył wszystko po kolei. W końcu i Bieber do nich dołączył.
- No więc...? Twardy... wiesz, że jestem Justinem Bieberem bo mnie zauważyłeś przez okno. Musisz dotrzymać tajemnicy...
- Wiem, że jesteś Justinem Bieberem bo cię śledziłem. Jesteś nieostrożny. Kiedy słuchałeś muzyki jak najgłośniej, twój żałosny alarm ci nie pomógł, wszystko widziałem przez tylne okno.
Justin spojrzał na Lenę z otwartą buzią.
- Udowodnij. – rozkazał.
Twardy wyciągnął swój stary telefon. Pokazał zdjęcia, które zrobił tamtego dnia.
- Po co byłeś dla mnie miły? – zapytał z lekką nutką ironii w głosie.
- Byłem miły, bo wtedy nic nie podejrzewałeś. Kompletnie. Jesteś dziwnym człowiekiem.
- Musisz obiecać, że tego nikomu nie powiesz, bo jeśli powiesz to... moje życie znowu będzie takie samo, a nawet i gorsze.
- Mam to w dupie. Powiem.
- Twardy! – krzyknęła Lena tupiąc nogą.
Justin wiedział, że to jest gorsze niż paparazzi, bał się tego chłopaka. Wiedział, że wystarczy tylko wrzucić gdzieś zdjęcia i będzie po jego tajemnicy.
- Czego ode mnie chcesz? Pieniędzy?
- Nie. Po prostu cię nie lubię.
- Idiota. – powiedział Justin.
- Uważaj. – ostrzegł go Twardy.
- Po co mnie wtedy upiłeś?
- Szczerze to nie pamiętam, chyba po to, żeby mieć jakieś nowe dowody na to – ruchem głowy pokazał na Justina. – po alkoholu myślałem, że ci odjebie czy coś.
Karolina zadzwoniła do Leny zapytać się o pracę domową. Rozmawiały dość długo, jednak nie o szkole. O nowym chłopaku.
Dziewczyna wiedziała, że musi ukrywać to, że jest on Bieberem, ale nie potrafiła.
„Uda ci się.” – pocieszała się w myślach.
Godzinę po rozmowie z przyjaciółką, ułożyła się w swoim łóżku i myślała o dzisiejszym dniu.
Twardy był wściekły, że Lenie podoba się nowy chłopak, i do tego zna jego plany. Postanowił go tym szantażować. Nie wygada się, ale po prostu go wkurwi. Jego nowe hobby. Najfajniejsze było to, że chłopak nie będzie miał u nikogo pomocy. Nie zgłosi tego na policję, bo niby jak? „Chłopak o przezwisku Twardy szantażuje mnie, że jeśli czegoś nie zrobię to powie wszystkim, że jestem Justinem Bieberem.” Od razu zamknęliby go w psychiatryku.
Twardy uśmiechnął się sam do siebie, zasnął.
Justin nie mógł spać. Od teraz musiał być bardziej ostrożny i robić co powie Twardy, inaczej czeka go powrót do ciężkiego życia. Gdyby wtedy nie słuchał muzyki... albo nie zaczął się kłócić z tym kretynem... ewentualnie nie udawałby kogoś innego.
A jeszcze nie tak dawno chodził z Seleną, pokazywał jak bardzo kocha swoich wszystkich fanów. A teraz jest jakimś wymyślonym Oscarem z większymi problemami niż mógł sobie wyobrazić.
Jego rozmyślenia przerwał dźwięk komórki. Dostał nową wiadomość.
wtorek, 25 czerwca 2013
środa, 19 czerwca 2013
Część ósma.
Justin wstał dość późno, dlatego nie zdążył na lekcje. Nawet nie chciał tam iść. Bolała go głowa, ciągle chciało mu się wymiotować. Mieszkał sam, więc zero pomocy od innych ludzi. Nawet nie znał dobrze sąsiadów. Cały dzień spędził przed laptopem, telewizorem albo sedesem.
Kiedy leżał w kuchni na podłodze, sam nie wiedział dlaczego, usłyszał „ten dźwięk”, ktoś zapewne przyszedł go odwiedzić. Dobrze wiedział, że nie zmył makijażu, dlatego wstał i podszedł do drzwi. Spojrzał przez wizjer, Lena.
Twardy rozmyślał nad tym, czy iść na imprezę czy nie iść. Czy uciec z ostatniej lekcji czy nie uciec.
Jego problemy były dość dziecinne w porównaniu do problemów samego Justina Drew Biebera. Chłopak musiał się ukrywać przed całym światem? A ten? A ten zastanawia się czy uciec z lekcji!
- Siema Karolina. Gdzie Lena i Oscar?
- Lena poszła do Oscara dopytać się coś i po rzeczy swoje. – zrobiła obojętną minę po czym wzruszyła ramionami. – Od kiedy cię to w ogóle obchodzi? – skrzyżowała ręce na piersi podnosząc jedną brew do góry.
Twardy nie odpowiedział, minął ją z gniewną miną. Ruszył do domu Oscara.
- Ha, ha, ha. Bardzo śmieszne, naprawdę! Oddawaj to! – krzyczała Lena biegając po całym domu za Oscarem.
- Nie! – uśmiechnął się do niej.
Dobrze się dogadywali. Wybiegli na dwór cali spoceni. Justin odwrócił się do niej przodem stawiając wolne kroki w tył. W pewnym momencie się zachwiał. Chwile później był pod wodą.
„Basen. Ja pierdole, już po mnie. Wszystko mi się zmyło.” – wypłynął tuż przed Leną.
Twardy mijał kolejne ulice. Ręce miał zaciśnięte w pięści. Był strasznie wkurwiony. Kopnął w biało – czerwony znak, tym pogorszył swój humor. Zaczęła go boleć noga.
W oddali widział dom Oscara, zrobił się czerwony na twarzy, był co raz bliżej i bliżej.
- W końcu! – krzyknął podchodząc pod bramkę.
Kiedy leżał w kuchni na podłodze, sam nie wiedział dlaczego, usłyszał „ten dźwięk”, ktoś zapewne przyszedł go odwiedzić. Dobrze wiedział, że nie zmył makijażu, dlatego wstał i podszedł do drzwi. Spojrzał przez wizjer, Lena.
Twardy rozmyślał nad tym, czy iść na imprezę czy nie iść. Czy uciec z ostatniej lekcji czy nie uciec.
Jego problemy były dość dziecinne w porównaniu do problemów samego Justina Drew Biebera. Chłopak musiał się ukrywać przed całym światem? A ten? A ten zastanawia się czy uciec z lekcji!
- Siema Karolina. Gdzie Lena i Oscar?
- Lena poszła do Oscara dopytać się coś i po rzeczy swoje. – zrobiła obojętną minę po czym wzruszyła ramionami. – Od kiedy cię to w ogóle obchodzi? – skrzyżowała ręce na piersi podnosząc jedną brew do góry.
Twardy nie odpowiedział, minął ją z gniewną miną. Ruszył do domu Oscara.
- Ha, ha, ha. Bardzo śmieszne, naprawdę! Oddawaj to! – krzyczała Lena biegając po całym domu za Oscarem.
- Nie! – uśmiechnął się do niej.
Dobrze się dogadywali. Wybiegli na dwór cali spoceni. Justin odwrócił się do niej przodem stawiając wolne kroki w tył. W pewnym momencie się zachwiał. Chwile później był pod wodą.
„Basen. Ja pierdole, już po mnie. Wszystko mi się zmyło.” – wypłynął tuż przed Leną.
Twardy mijał kolejne ulice. Ręce miał zaciśnięte w pięści. Był strasznie wkurwiony. Kopnął w biało – czerwony znak, tym pogorszył swój humor. Zaczęła go boleć noga.
W oddali widział dom Oscara, zrobił się czerwony na twarzy, był co raz bliżej i bliżej.
- W końcu! – krzyknął podchodząc pod bramkę.
niedziela, 9 czerwca 2013
Część siódma.
- Siema.
- Do nauczyciela mówi się „dzień dobry”.
Oscar uśmiechnął się po czym usiadł w ławce. Rozglądał się po klasie. Wszyscy patrzyli na niego i Twardego, który z uśmiechem wyglądał jak goryl.
- Dlaczego nie było was na pierwszej lekcji? Wagary?
W klasie zapanowała cisza. Nauczyciel patrzył na Twardego kiedy Oscar wybuchnął śmiechem, zebrał rzeczy i wyszedł potykając się o własne nogi.
- Stój! – krzyczał nauczyciel stojąc w progu klasy. – Wróć się!
- Spoko. – Oscar spuścił głowę i wszedł z powrotem do klasy.
Lena i Karolina, nie miały pojęcia o co chodzi. Patrzyły raz na Oscara, raz na nauczyciela. Oscar siedział nadal co chwilę się śmiejąc, nauczyciel stał załamany. A Twardy? Siedział w ławce z dumnym uśmieszkiem.
- Co cię tak bawi młodzieńcze? – zapytał nauczyciel poważnym tonem.
- Bo jak pan mówi to panu tak dziwnie wąsy się ruszają. – zaczął się śmiać jeszcze głośniej niż wcześniej.
Lena siedziała z otwartą buzią, Karolina nie mogła uwierzyć, że on to powiedział. W tej szkole nie można było się naśmiewać z nauczycieli. Groziło to wywaleniem. A jednak... kiedy jedna z dziewczyn spojrzała na nauczyciela zmarszczył on tylko brwi, odwrócił się i kontynuował lekcję.
Dziewczyny siedziały i przepisywały notatkę z tablicy kiedy nauczyciel podchodził i sprawdzał czy wszystko jest w porządku.
- Czuć od ciebie alkohol. – powiedział zbliżając się do Oscara.
Chłopak tylko na niego popatrzył i znowu zaczął się śmiać.
Nauczyciel podszedł do Twardego.
- Od ciebie nie czuć. – powiedział zakłopotanym głosem.
Justin właśnie chwiejnym krokiem szedł do domu. Kiedy zatrzymała go Lena i zaproponowała wyjście na imprezę. Zgodził się.
Zadzwonił po Taxi, pięć minut później był już przed bramą. Wszedł na swoją posiadłość, pozamykał dobrze dom i ruszył do swojego pokoju.
- Kurwa, mogłaby być tu winda. – powiedział przewracając się na schodach.
Wszedł do swojego pokoju. Zdjął plecak. Rzucił się na łóżko. Zasnął.
- Do nauczyciela mówi się „dzień dobry”.
Oscar uśmiechnął się po czym usiadł w ławce. Rozglądał się po klasie. Wszyscy patrzyli na niego i Twardego, który z uśmiechem wyglądał jak goryl.
- Dlaczego nie było was na pierwszej lekcji? Wagary?
W klasie zapanowała cisza. Nauczyciel patrzył na Twardego kiedy Oscar wybuchnął śmiechem, zebrał rzeczy i wyszedł potykając się o własne nogi.
- Stój! – krzyczał nauczyciel stojąc w progu klasy. – Wróć się!
- Spoko. – Oscar spuścił głowę i wszedł z powrotem do klasy.
Lena i Karolina, nie miały pojęcia o co chodzi. Patrzyły raz na Oscara, raz na nauczyciela. Oscar siedział nadal co chwilę się śmiejąc, nauczyciel stał załamany. A Twardy? Siedział w ławce z dumnym uśmieszkiem.
- Co cię tak bawi młodzieńcze? – zapytał nauczyciel poważnym tonem.
- Bo jak pan mówi to panu tak dziwnie wąsy się ruszają. – zaczął się śmiać jeszcze głośniej niż wcześniej.
Lena siedziała z otwartą buzią, Karolina nie mogła uwierzyć, że on to powiedział. W tej szkole nie można było się naśmiewać z nauczycieli. Groziło to wywaleniem. A jednak... kiedy jedna z dziewczyn spojrzała na nauczyciela zmarszczył on tylko brwi, odwrócił się i kontynuował lekcję.
Dziewczyny siedziały i przepisywały notatkę z tablicy kiedy nauczyciel podchodził i sprawdzał czy wszystko jest w porządku.
- Czuć od ciebie alkohol. – powiedział zbliżając się do Oscara.
Chłopak tylko na niego popatrzył i znowu zaczął się śmiać.
Nauczyciel podszedł do Twardego.
- Od ciebie nie czuć. – powiedział zakłopotanym głosem.
Justin właśnie chwiejnym krokiem szedł do domu. Kiedy zatrzymała go Lena i zaproponowała wyjście na imprezę. Zgodził się.
Zadzwonił po Taxi, pięć minut później był już przed bramą. Wszedł na swoją posiadłość, pozamykał dobrze dom i ruszył do swojego pokoju.
- Kurwa, mogłaby być tu winda. – powiedział przewracając się na schodach.
Wszedł do swojego pokoju. Zdjął plecak. Rzucił się na łóżko. Zasnął.
środa, 5 czerwca 2013
Część szósta.
Budzik.
Justin wstał z łóżka spoglądając na zegarek. Miał na 8:55 a była 8:20. Zaspał. Jak najszybciej pobiegł do łazienki. Ubrał się w granatowe rurki, dużą; czarną bluzkę i zakładaną przez głowę, granatową bluzę. Na twarz jak najszybciej nałożył makijaż.
8:45.
Tik, tak, tik, tak...
Wbiegł z powrotem do pokoju i chwycił plecak z książkami. Jak najszybciej zabrał z kuchni świeże, czerwone jabłko.
8:53.
„Nie zdążę! A jeszcze do sklepu po jakąś wodę...” – myślał zamykając dom.
Szybkim krokiem ruszył prosto do najbliższego sklepu, kiedy w oddali zobaczył Twardego.
Karolina i Lena siedziały w ławce. Obie żartowały ze wszystkiego co je otacza. Karolina wpadła na pomysł, żeby zaprosić Nowego na jakąś imprezę, albo niech cała klasa jakąś zorganizuje. Obie dziewczyny przestały się śmiać rozmyślając nad tym pomysłem.
Dzwonek.
- Jezu, fizyka.
- Wiem.
8:56 a Justin dopiero był w połowie drogi do sklepu.
- E ty! Nowy!
- Czego? – zapalił papierosa. Był już spóźniony, pomyślał, że jeśli opuści jedną lekcję nic się nie stanie.
- Co tak groźnie? Przywitać się chciałem.
- To może od początku? A więc, siema. – wypuścił dym prosto w twarz Twardego.
- Cześć. Gdzie idziesz? Przecież już 8:58, jesteś spóźniony na lekcje.
- Ty też. – wzruszył ramionami.
- Racja. – spuścił wzrok. – No wiesz... – zarumienił się. – chciałem ci powiedzieć...
- Ja pierdolę tylko nie mów, że mnie kochasz. – Justin otworzył szeroko oczy.
- Co? Pojebało? Przeprosić cię chciałem za tamto, wiesz... – włożył ręce do kieszeni.
- Spoko.
Karolina oglądała swoje paznokcie zamiast słuchać na lekcji nauczyciela. Lena słuchała muzyki. Obie nienawidziły fizyki. Dziewczyny myślały jednocześnie o tym, żeby zorganizować tę imprezę jak i o tym, gdzie jest Nowy. Twardy zazwyczaj nie przychodził na lekcje, więc to nie było nic dziwnego.
Lena kompletnie nic nie słyszała przez muzykę. Jednak Karolina... słyszała wszystko dobrze i nie podobało jej się to. Nie lubiła nudnych rzeczy, ludzi ani nic, co było nudne.
Justin wstał z łóżka spoglądając na zegarek. Miał na 8:55 a była 8:20. Zaspał. Jak najszybciej pobiegł do łazienki. Ubrał się w granatowe rurki, dużą; czarną bluzkę i zakładaną przez głowę, granatową bluzę. Na twarz jak najszybciej nałożył makijaż.
8:45.
Tik, tak, tik, tak...
Wbiegł z powrotem do pokoju i chwycił plecak z książkami. Jak najszybciej zabrał z kuchni świeże, czerwone jabłko.
8:53.
„Nie zdążę! A jeszcze do sklepu po jakąś wodę...” – myślał zamykając dom.
Szybkim krokiem ruszył prosto do najbliższego sklepu, kiedy w oddali zobaczył Twardego.
Karolina i Lena siedziały w ławce. Obie żartowały ze wszystkiego co je otacza. Karolina wpadła na pomysł, żeby zaprosić Nowego na jakąś imprezę, albo niech cała klasa jakąś zorganizuje. Obie dziewczyny przestały się śmiać rozmyślając nad tym pomysłem.
Dzwonek.
- Jezu, fizyka.
- Wiem.
8:56 a Justin dopiero był w połowie drogi do sklepu.
- E ty! Nowy!
- Czego? – zapalił papierosa. Był już spóźniony, pomyślał, że jeśli opuści jedną lekcję nic się nie stanie.
- Co tak groźnie? Przywitać się chciałem.
- To może od początku? A więc, siema. – wypuścił dym prosto w twarz Twardego.
- Cześć. Gdzie idziesz? Przecież już 8:58, jesteś spóźniony na lekcje.
- Ty też. – wzruszył ramionami.
- Racja. – spuścił wzrok. – No wiesz... – zarumienił się. – chciałem ci powiedzieć...
- Ja pierdolę tylko nie mów, że mnie kochasz. – Justin otworzył szeroko oczy.
- Co? Pojebało? Przeprosić cię chciałem za tamto, wiesz... – włożył ręce do kieszeni.
- Spoko.
Karolina oglądała swoje paznokcie zamiast słuchać na lekcji nauczyciela. Lena słuchała muzyki. Obie nienawidziły fizyki. Dziewczyny myślały jednocześnie o tym, żeby zorganizować tę imprezę jak i o tym, gdzie jest Nowy. Twardy zazwyczaj nie przychodził na lekcje, więc to nie było nic dziwnego.
Lena kompletnie nic nie słyszała przez muzykę. Jednak Karolina... słyszała wszystko dobrze i nie podobało jej się to. Nie lubiła nudnych rzeczy, ludzi ani nic, co było nudne.
niedziela, 2 czerwca 2013
Część piąta.
„W końcu weekend” – pomyślał Justin.
Nudziło mu się. Sobotę spędził oglądając filmy i jedząc pizze. Jednak mimo to cieszył się, bo w domu nie musiał nakładać na siebie tony makijażu. Nienawidził się malować, nie rozumiał jak kobiety mogą to robić prawie codziennie.
Wszystkie rolety od strony ulicy miał zasłonięte na wszelki wypadek. W bramie umieszczony był czujnik ruchu, za każdym razem kiedy ktoś zbliżał się, w domu słychać było dźwięk wyciszonej karetki.
Bieber już całkiem nie wiedział co ma robić więc włączył na cały dom jakąś muzykę, zaczął tańczyć, śpiewać i skakać po meblach. Wieczorem przypomniał sobie o nieodrobionych lekcjach na poniedziałek. Wyłączył muzykę i ruszył do swojego pokoju na pierwszym piętrze.
Kiedy męczył się nad matematyką usłyszał dźwięk czujnika ruchu. Zbiegł na dół, odsłonił kawałek rolety w salonie. Lena. No tak, zostawiła u niego mokre ubrania. Nie mógł pokazać się jej bez makijażu, a w tym wypadku nawet kaptur nic by nie dał. Zasłonił roletę z powrotem. Udawał, że nie ma go w domu.
Minęło jakieś dziesięć minut, a Bieber nadal leżał pod parapetem bez ruchu. Zasnął.
Lena właśnie oglądała film „Never say never” na komputerze. Płakała, tusz do rzęs spływał po jej bladych policzkach. Siedząc na krześle podciągnęła nogi pod samą brodę.
- Był taki mały... młody... tyle osiągnął. Jeszcze pamiętam, jak wyszła jego pierwsza piosenka „One time”, pamiętam... a teraz, on nie żyje. Justin Bieber umarł! – otarła łzy. – I już nigdy nie wróci, chociaż, Never say never. – uśmiechnęła się spuszczając nogi z fotela.
Justin, kiedy się obudził zobaczył panujący w domu mrok. Najpierw pomyślał, że to przez te zasłonięte rolety. Jednak po tym jak spojrzał na zegarek, wiedział, że wcale nie chodzi o to. Była 2:02. Wstał z podłogi, ruszył w kierunku swojego pokoju.
- Kurde, jak to dziwnie mieszkać tak samemu. Lena już pewnie poszła. Na pewno poszła. Wezmę prysznic rano. – powiedział sam do siebie pakując książki do plecaka. – Niegrzeczni chłopcy nie odrabiają prac domowych. – zaśmiał się.
Nie minęła nawet minuta a Bieber słodko spał w swoim łóżeczku.
Nudziło mu się. Sobotę spędził oglądając filmy i jedząc pizze. Jednak mimo to cieszył się, bo w domu nie musiał nakładać na siebie tony makijażu. Nienawidził się malować, nie rozumiał jak kobiety mogą to robić prawie codziennie.
Wszystkie rolety od strony ulicy miał zasłonięte na wszelki wypadek. W bramie umieszczony był czujnik ruchu, za każdym razem kiedy ktoś zbliżał się, w domu słychać było dźwięk wyciszonej karetki.
Bieber już całkiem nie wiedział co ma robić więc włączył na cały dom jakąś muzykę, zaczął tańczyć, śpiewać i skakać po meblach. Wieczorem przypomniał sobie o nieodrobionych lekcjach na poniedziałek. Wyłączył muzykę i ruszył do swojego pokoju na pierwszym piętrze.
Kiedy męczył się nad matematyką usłyszał dźwięk czujnika ruchu. Zbiegł na dół, odsłonił kawałek rolety w salonie. Lena. No tak, zostawiła u niego mokre ubrania. Nie mógł pokazać się jej bez makijażu, a w tym wypadku nawet kaptur nic by nie dał. Zasłonił roletę z powrotem. Udawał, że nie ma go w domu.
Minęło jakieś dziesięć minut, a Bieber nadal leżał pod parapetem bez ruchu. Zasnął.
Lena właśnie oglądała film „Never say never” na komputerze. Płakała, tusz do rzęs spływał po jej bladych policzkach. Siedząc na krześle podciągnęła nogi pod samą brodę.
- Był taki mały... młody... tyle osiągnął. Jeszcze pamiętam, jak wyszła jego pierwsza piosenka „One time”, pamiętam... a teraz, on nie żyje. Justin Bieber umarł! – otarła łzy. – I już nigdy nie wróci, chociaż, Never say never. – uśmiechnęła się spuszczając nogi z fotela.
Justin, kiedy się obudził zobaczył panujący w domu mrok. Najpierw pomyślał, że to przez te zasłonięte rolety. Jednak po tym jak spojrzał na zegarek, wiedział, że wcale nie chodzi o to. Była 2:02. Wstał z podłogi, ruszył w kierunku swojego pokoju.
- Kurde, jak to dziwnie mieszkać tak samemu. Lena już pewnie poszła. Na pewno poszła. Wezmę prysznic rano. – powiedział sam do siebie pakując książki do plecaka. – Niegrzeczni chłopcy nie odrabiają prac domowych. – zaśmiał się.
Nie minęła nawet minuta a Bieber słodko spał w swoim łóżeczku.
sobota, 1 czerwca 2013
Część czwarta.
Justin właśnie się rozglądał po całej klasie. Zaczął się zastanawiać jakim to trzeba być debilem, żeby urządzić tak salę dla Licealistów. Na tablicach korkowych widniały pomarańczowe kwiatuszki z papieru. Ściany były koloru żółtego a podłoga czerwona. Na jednej ze ścian narysowany był ogromny kutas. Kiedy Justin go zauważył zaczął się śmiać. Dobrze wiedział, że ta szkoła ma problemy finansowe, pewnie brakuje im nawet na farbę.
Spojrzał na nauczycielkę, która sprawdzała godzinę.
- Złaź z mojego miejsca. – usłyszał zza pleców. Znał ten głos.
- Nie. – odpowiedział nawet się nie odwracając.
- To, że nazwałeś mnie męską dziwką przed lekcją wcale nie robi z ciebie takiego odważnego.
- Może i tak, ale jak widzisz wystarczyło, żebyś zamknął swój ryj i przestał pokazywać zęby pełne spermy. – Oscar odwrócił się do niego twarzą, przyłożył dwa palce do kącików ust, wystawił język po czym zaczął nim kręcić.
Po tym dało się słyszeć śmiech innych uczniów. W tamtej chwili siedział tyłem do nauczycielki, więc zapewne nie widziała co zrobił.
Kiedy śmiech ustał a męska dziwka odeszła na swoje miejsce Justin zapalił papierosa.
Karolina spoglądała raz na przyjaciółkę, raz na nowego chłopaka. Jak widać obie były w szoku. W tej szkole rządził Twardy, nawet nauczyciele się go bali... a tu nagle, przegrał kłótnię.
- Chcę go. – zaśmiała się Karolina.
- Nie kochasz go. Jeśli kochałabyś tego nowego już dawno w twoim telefonie widniał by jego numer. – odpowiedziała Lena obojętnie wzruszając ramionami.
- Chcę go bo jest odważny i przy nim nie bałabym się tego wiesz... Twardego.
- Ciszej tam. – usłyszały głos nauczycielki.
Kiedy Justin wyszedł ze szkoły, od razu zmierzał do swojego nowego domu. Dzisiaj miało przyjechać wyposażenie, musiał się spieszyć. Usłyszał za sobą głos dziewczyny, która była jego fanką. Odwrócił się.
- Jak to zrobiłeś? – zapytała.
- Ale co? – zrobił seksowny uśmiech.
- Jak pokonałeś Twardego?
- Twardego? – zaczął się śmiać. – Ja pierdole... skąd ta ksywka?
- Odpowiesz? – lekko pochyliła głowę w prawą stronę.
- Nie wiem... samo jakoś tak. Jesteś fanką Justina Biebera? – zapytał spoglądając na koszulkę.
- Jestem Belieber. – Justin uśmiechnął się odgarniając włosy. – On wczoraj umarł... – zaczęła płakać.
- Nie płacz. – przytulił ją jednocześnie całując w czoło.
Lena nie mogła w to uwierzyć. Chłopak, który pokonał najgroźniejszego typa w szkole, przytula ją i całuje. I do tego jak widać lubi Justina... przynajmniej nie wyzywa.
Stali tak jakieś 5 minut. Ze szkoły czuć było stołówkowe jedzenie. Lena poczuła głód. Nie jadła dzisiaj śniadania. Wiatr ciągle czochrał jej włosy.
- Pewnie jesteś głodna. – powiedział nadal nie puszczając jej z uścisku. – Zabieram cię na obiad do restauracji. – złapał ją za rękę ciągnąć za sobą.
Dziewczyna była zdezorientowana i jednocześnie szczęśliwa. Po drodze mijała znajomych, którzy życzyli im szczęścia.
Nowy chłopak zabrał ją do najlepszej restauracji w mieście. Mówiła, że jest za drogo, ale wtedy pokazał jej zawartość swojego portfela. Siedzieli jedząc swoje ulubione potrawy kiedy zadzwonił telefon Nowego.
- Jesteśmy pod twoim domem z tymi meblami i resztą. Co z tym zrobić? – zapytał jakiś facet.
- Klucz jest pod tą starą wycieraczką. Otwórzcie drzwi i umeblujcie tak jak jest na schemacie. Dopłacę za to. – rozłączył się.
Justin wrócił do stołu. Lena zaczęła pytać jak ma na imię, ile ma lat, skąd jest, gdzie się urodził... Bieberowi nie odpowiadały te pytania, więc zapłacił rachunek, który przyniósł kelner i zabrał dziewczynę na spacer.
Szli bocznymi uliczkami, Justin nie puszczał jej ręki. Zadzwonił telefon.
- Wszystko jej już umeblowane, Oscar. Zostawiliśmy rachunek na stole w kuchni. Miłego dnia. – rozłączył się.
Lena, dowiedział się, że tak ma na imię, zaczęła się na niego dziwnie patrzeć.
- Co jest księżniczko? – zapytał spoglądając ukosem na dziewczynę.
- Nic. – potrząsnęła głową.
- Idziemy do mnie? Właśnie skończyli mi urządzać dom... – pocałował ją w policzek.
- Pewnie. – uśmiechnęła się.
Kiedy szli do jego domu, Lena napisała do mamy, że jest ze znajomym i wróci późno. Wiedziała, że się w nim zakochuje. Nie chciała tego.
Weszła do domu Oscara robiąc jednocześnie zdumioną, jak i niedowierzającą minę.
Był piękny. W salonie stała ogromna plazma, białe fotele i narożnik. Kuchnia urządzona była nowocześnie. Narożne szafki, mały stół na środku i barek obok jakiegoś egzotycznego kwiatka. W jadali znajdował się jedynie wielki stół z drewna i dużo krzeseł.
Na pierwszym piętrze Oscar miał swój pokój. Urządzony był jak pokój każdego nastolatka. W kącie leżała piłka do kosza, na biurku leżały płyty, zeszyty i książki do szkoły. W drugim kącie stało łóżko. Ściany były czarne a podłoga wyłożona panelami. W garderobie znajdowało się wiele ciemnych (przeważnie czarnych) ubrań. Łazienka wyłożona była czarno – białymi płytkami. W pomieszczeniu znajdowała się duża, nowoczesna wanna.
- Ale masz tu pięknie. – powiedziała Lena wychodząc z pokoju Oscara. – Może chcesz mnie przygarnąć? – zaśmiała się.
- Chętnie. – uśmiechnął się. – Co chciałabyś robić księżniczko?
- Nie wiem... – popatrzyła na niego.
Justin złapał dziewczynę za rękę ciągnąc w stronę wyjścia na taras. Kazał jej zamknąć oczy, tak zrobiła. Sprawdził jej kieszenie, wyciągając telefon, pieniądze, słuchawki i jakieś papierki. Później zdjął jej z ramienia torebkę. Zaprowadził pod basen i kazał tworzyć oczy. Nawet nie zdążyła się zorientować gdzie stoi, nie minęła sekunda a Lena była cała przemoczona.
Bieber wiedział, że kiedy wejdzie do wody jego makijaż się rozpłynie. Dlatego trzymał się z daleka od niej. Dobrze sobie radził z maskowaniem przerażenia. Wiedział, że źle zrobił wpychając ją do tej wody. Wiedział, że teraz będzie chciała się zemścić. Mylił się. Dziewczyna wyszła z wody, podeszła do Justina prosząc o suchy ręcznik. Bieber zaprowadził ją do łazienki, jednocześnie wykonując setki telefonów. Lena nawet nie zdążyła się dobrze wytrzeć a już pod domem Justina stali ludzie z nowymi ubraniami dla niej.
Była godzina 17:49 kiedy dziewczyna wyszła z domu swojego nowego przyjaciela. Oscar proponował, że ją odprowadzi, albo odwiezie – nie chciała. W końcu się poddał i pozwolił jej, iść samej. Lena była w szoku kiedy chłopak czule pocałował ją w policzek.
- Ciekawe jak to się skończy. – powiedziała sama do siebie mijając kolejne ulice.
Spojrzał na nauczycielkę, która sprawdzała godzinę.
- Złaź z mojego miejsca. – usłyszał zza pleców. Znał ten głos.
- Nie. – odpowiedział nawet się nie odwracając.
- To, że nazwałeś mnie męską dziwką przed lekcją wcale nie robi z ciebie takiego odważnego.
- Może i tak, ale jak widzisz wystarczyło, żebyś zamknął swój ryj i przestał pokazywać zęby pełne spermy. – Oscar odwrócił się do niego twarzą, przyłożył dwa palce do kącików ust, wystawił język po czym zaczął nim kręcić.
Po tym dało się słyszeć śmiech innych uczniów. W tamtej chwili siedział tyłem do nauczycielki, więc zapewne nie widziała co zrobił.
Kiedy śmiech ustał a męska dziwka odeszła na swoje miejsce Justin zapalił papierosa.
Karolina spoglądała raz na przyjaciółkę, raz na nowego chłopaka. Jak widać obie były w szoku. W tej szkole rządził Twardy, nawet nauczyciele się go bali... a tu nagle, przegrał kłótnię.
- Chcę go. – zaśmiała się Karolina.
- Nie kochasz go. Jeśli kochałabyś tego nowego już dawno w twoim telefonie widniał by jego numer. – odpowiedziała Lena obojętnie wzruszając ramionami.
- Chcę go bo jest odważny i przy nim nie bałabym się tego wiesz... Twardego.
- Ciszej tam. – usłyszały głos nauczycielki.
Kiedy Justin wyszedł ze szkoły, od razu zmierzał do swojego nowego domu. Dzisiaj miało przyjechać wyposażenie, musiał się spieszyć. Usłyszał za sobą głos dziewczyny, która była jego fanką. Odwrócił się.
- Jak to zrobiłeś? – zapytała.
- Ale co? – zrobił seksowny uśmiech.
- Jak pokonałeś Twardego?
- Twardego? – zaczął się śmiać. – Ja pierdole... skąd ta ksywka?
- Odpowiesz? – lekko pochyliła głowę w prawą stronę.
- Nie wiem... samo jakoś tak. Jesteś fanką Justina Biebera? – zapytał spoglądając na koszulkę.
- Jestem Belieber. – Justin uśmiechnął się odgarniając włosy. – On wczoraj umarł... – zaczęła płakać.
- Nie płacz. – przytulił ją jednocześnie całując w czoło.
Lena nie mogła w to uwierzyć. Chłopak, który pokonał najgroźniejszego typa w szkole, przytula ją i całuje. I do tego jak widać lubi Justina... przynajmniej nie wyzywa.
Stali tak jakieś 5 minut. Ze szkoły czuć było stołówkowe jedzenie. Lena poczuła głód. Nie jadła dzisiaj śniadania. Wiatr ciągle czochrał jej włosy.
- Pewnie jesteś głodna. – powiedział nadal nie puszczając jej z uścisku. – Zabieram cię na obiad do restauracji. – złapał ją za rękę ciągnąć za sobą.
Dziewczyna była zdezorientowana i jednocześnie szczęśliwa. Po drodze mijała znajomych, którzy życzyli im szczęścia.
Nowy chłopak zabrał ją do najlepszej restauracji w mieście. Mówiła, że jest za drogo, ale wtedy pokazał jej zawartość swojego portfela. Siedzieli jedząc swoje ulubione potrawy kiedy zadzwonił telefon Nowego.
- Jesteśmy pod twoim domem z tymi meblami i resztą. Co z tym zrobić? – zapytał jakiś facet.
- Klucz jest pod tą starą wycieraczką. Otwórzcie drzwi i umeblujcie tak jak jest na schemacie. Dopłacę za to. – rozłączył się.
Justin wrócił do stołu. Lena zaczęła pytać jak ma na imię, ile ma lat, skąd jest, gdzie się urodził... Bieberowi nie odpowiadały te pytania, więc zapłacił rachunek, który przyniósł kelner i zabrał dziewczynę na spacer.
Szli bocznymi uliczkami, Justin nie puszczał jej ręki. Zadzwonił telefon.
- Wszystko jej już umeblowane, Oscar. Zostawiliśmy rachunek na stole w kuchni. Miłego dnia. – rozłączył się.
Lena, dowiedział się, że tak ma na imię, zaczęła się na niego dziwnie patrzeć.
- Co jest księżniczko? – zapytał spoglądając ukosem na dziewczynę.
- Nic. – potrząsnęła głową.
- Idziemy do mnie? Właśnie skończyli mi urządzać dom... – pocałował ją w policzek.
- Pewnie. – uśmiechnęła się.
Kiedy szli do jego domu, Lena napisała do mamy, że jest ze znajomym i wróci późno. Wiedziała, że się w nim zakochuje. Nie chciała tego.
Weszła do domu Oscara robiąc jednocześnie zdumioną, jak i niedowierzającą minę.
Był piękny. W salonie stała ogromna plazma, białe fotele i narożnik. Kuchnia urządzona była nowocześnie. Narożne szafki, mały stół na środku i barek obok jakiegoś egzotycznego kwiatka. W jadali znajdował się jedynie wielki stół z drewna i dużo krzeseł.
Na pierwszym piętrze Oscar miał swój pokój. Urządzony był jak pokój każdego nastolatka. W kącie leżała piłka do kosza, na biurku leżały płyty, zeszyty i książki do szkoły. W drugim kącie stało łóżko. Ściany były czarne a podłoga wyłożona panelami. W garderobie znajdowało się wiele ciemnych (przeważnie czarnych) ubrań. Łazienka wyłożona była czarno – białymi płytkami. W pomieszczeniu znajdowała się duża, nowoczesna wanna.
- Ale masz tu pięknie. – powiedziała Lena wychodząc z pokoju Oscara. – Może chcesz mnie przygarnąć? – zaśmiała się.
- Chętnie. – uśmiechnął się. – Co chciałabyś robić księżniczko?
- Nie wiem... – popatrzyła na niego.
Justin złapał dziewczynę za rękę ciągnąc w stronę wyjścia na taras. Kazał jej zamknąć oczy, tak zrobiła. Sprawdził jej kieszenie, wyciągając telefon, pieniądze, słuchawki i jakieś papierki. Później zdjął jej z ramienia torebkę. Zaprowadził pod basen i kazał tworzyć oczy. Nawet nie zdążyła się zorientować gdzie stoi, nie minęła sekunda a Lena była cała przemoczona.
Bieber wiedział, że kiedy wejdzie do wody jego makijaż się rozpłynie. Dlatego trzymał się z daleka od niej. Dobrze sobie radził z maskowaniem przerażenia. Wiedział, że źle zrobił wpychając ją do tej wody. Wiedział, że teraz będzie chciała się zemścić. Mylił się. Dziewczyna wyszła z wody, podeszła do Justina prosząc o suchy ręcznik. Bieber zaprowadził ją do łazienki, jednocześnie wykonując setki telefonów. Lena nawet nie zdążyła się dobrze wytrzeć a już pod domem Justina stali ludzie z nowymi ubraniami dla niej.
Była godzina 17:49 kiedy dziewczyna wyszła z domu swojego nowego przyjaciela. Oscar proponował, że ją odprowadzi, albo odwiezie – nie chciała. W końcu się poddał i pozwolił jej, iść samej. Lena była w szoku kiedy chłopak czule pocałował ją w policzek.
- Ciekawe jak to się skończy. – powiedziała sama do siebie mijając kolejne ulice.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)