Lena patrzyła na niego z lekkim uśmieszkiem. Powoli zaczynało padać,
chłopak spojrzał do góry robiąc zatroskana minę. Dziewczyna jednak nic
sobie z tego nie robiła, nadal stała i patrzyła na Justina.
- Więc pytasz czy zostanę twoją dziewczyną? - oblizała wargi.
Justin
lekko pokiwał głową zwracając uwagę jedynie na jej malinowe usta. Lekko
podniósł jej podbródek muskając językiem jej wcześniej oblizane wargi.
Po niecałej sekundzie zagłębił się w pocałunku. Ludzie, którzy
wychodzili ze szkoły robili im zdjęcia, uśmiechali się słodko albo
wzdychali. Jednak nie Karolina, od razu kiedy ich zobaczyła razem,
chciała to przerwać.
- Co to ma kurwa być?! - krzyknęła zdenerwowana dziewczyna.
Jakiś
chłopak tylko dziwnie na nią spojrzał po czym odszedł. Karolina
chwyciła swój telefon, trzęsącymi się dłońmi wybrała numer Leny. "Teraz
ma za swoje." - uśmiechnęła się odchodząc.
Lena odepchnęła Justina od siebie.
- Mój telefon dzwoni. - spojrzała na swoją kieszonkę w spodniach.
-
Nie odwzajemniłaś pocałunku. - z trudem przybrał obojętną minę. - Oddaj
mi to. - wyrwał Lenie komórkę z ręki. - Najpierw odpowiedz.
Karolina
była z siebie zadowolona. Kiedy ktoś, teraz spojrzałby w jej oczy,
jedyne co by zobaczył to dumę i egoizm. Kiedy wracała do domu zauważyła
Twardego, który siedział na krawężniku z kamieniami. Zastanawiała się
czy podejść. Zwolniła tępo po czym przewróciła oczami. Kiedy
przechodziła na drugą stronę ulicy zdała sobie sprawę z tego, że może on
być pomocny. Przecież nienawidzi Oscara za to, że zabiera mu Lenę.
Zrobi wszystko, żeby zdobyć jej przyjaciółkę, a ona zrobi wszystko, żeby
zdobyć nowego chłopaka.
- Te! - zawołała. - Mam dla ciebie propozycję. - pogłaskała go po włosach. - Ucieszysz się. - mruknęła do jego ucha.
Lena
i Justin nadal stali pośrodku ciekawskich ludzi. Wszyscy już wiedzieli,
że chodzi o to "on zapytał ją o chodzenie, ona nie wie co
odpowiedzieć." Połowa ludzi to nagrywała.
Dziewczyna ciągle miała na twarzy swój słodki uśmieszek. Odsunęła się od Justina o krok.
Stali się najbardziej popularnymi ludźmi w szkole. Tajemniczy chłopak i dziewczyna, o którą stara się Twardy.
-
Justin ja... - opuściła głowę. Oscar patrzył na nią nadal obojętnie,
przynajmniej starał się na takiego wyglądać. - Zgadzam się. - podniosła
głowę i wskoczyła mu w ramiona całując go.
Wszyscy bili brawo, piszczeli oraz krzyczeli ich imiona.
Kiedy przestali się całować chłopak lekko odgarnął włosy swojej ukochanej.
Tej nocy Justin spał naprawdę dobrze.
Jak zawsze rano zrobił to samo; makijaż, śniadanie, książki itp.
O 7:52 był już w klasie i zajmował się swoją dziewczyną. Do
klasy weszła Karolina i Twardy. Lena zostawiła na ławce przyjaciółki
liścik, że teraz siedzi z Oscarem. Kiedy Karolina go przeczytała prawie
wybuchła, powstrzymało ją tylko groźne spojrzenie Twardego. Chłopak,
który uważany był za najgroźniejszego w szkole podszedł do ławki
"zakochanej pary", podniósł książki Oscara po czym wyrzucił je przez
pierwsze okno jakie zobaczył.
- E stary! Pojebało cię?! Zapieprzaj po to! - wziął głęboki wdech, całe szczęście nauczyciela nie było jeszcze w klasie.
- Bo co? - Twardy usiadł na swoje miejsce.
-
Słuchaj. - oblizał wargi. - Wiem, że jestem z dziewczyną, którą
kochasz, - pieprzył czy teraz ten idiota wygada jego sekret czy nie. -
jednak to nie znaczy... że musisz mi wyrzucać książki przez okno. -
wzruszył teatralnie ramionami. - Poważnie mówię. Jeśli ci nie idzie w
miłości z dziewczynami, może zostań gejem? - zaśmiał się sztucznie
wychodząc z klasy z szyderczym uśmiechem.
Na korytarzu nie
wytrzymał. Uderzył pięścią w starą ścianę. Z oka popłynęła mu łza. "A
więc tak wygląda normalne życie." - pomyślał.
Kiedy wrócił do
klasy z książkami był opanowany, tak samo jak przez resztę czasu
spędzonego w szkole. Jednak kiedy wrócił do domy wszystkie mury jego
wytrzymałości pękły. Zrobił to, co wcześniej. Chwycił żyletkę po czym
zagłębił jej ostry koniec w swojej skórze.
Czujnik ruchu. Zapomniał zamknąć drzwi. Kurwa.
- Skarbie, to ja. Gdzie jesteś? - Lena.
- W łazience. - jego głos drżał.
Dziewczyna
nie było głupia, od razu zrozumiała co się stało. Nie minęła nawet
minuta a Lena stała przed zakrwawionym Justinem, jej idolem, jej
chłopakiem, jej całym światem.
- Och, Justin... - otarła łzę.
- Przepraszam. - powiedział opuszczając głowę.
-
Nie mnie przepraszaj - zamorzyła ręcznik w zimnej wodzie. - to raczej
Twardy powinien przeprosić ciebie. - uśmiechnęła się wycierając jego
rany. Justin syknął jednak nadal milczał. - Rany nie są głębokie, jeśli
nie chcesz nie musisz zakładać opatrunku. - pocałowała go w czoło. -
Gdzie masz ubrania?
- W moim pokoju czyste leżą na łóżku.
Lena
przyniosła mu ubranie, które nie było we krwi, a to już coś. Kazała mu
się przebrać a sama poszła zrobić im kakao. Kiedy Justin schodził do
kuchni czuł zapach Leny, słodki zapach jego perfum "Someday".
Dziewczyna
siedziała na kuchennym stole. Oscar podszedł do niej, odstawił jej
kubek tuż obok swojego a potem przeniósł ją do salonu.
- Poczekaj tam! - krzyknął wracając z kubkami kakao.
Kiedy następna część . ?
OdpowiedzUsuńJak będzie chciało mi się pisać. Mało ludzi czyta tego bloga, więc nie mam jakiś ścisłych terminów. Ale postaram się dodać dzisiaj albo jutro. (:
UsuńPoprosze znajomych żeby czytali . ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję to bardzo miłe i pomocne. (":
UsuńTo co będzie z 13 roździałem . ? :)
OdpowiedzUsuńNie mam pomysłu, niestety. Jednak obiecuję, że do końca tego tygodnia się pojawi. Już na 100%.
Usuń